Blog mi bardzo pomógł, ale już nie jest mi na szczęście potrzebny. Po przeczytaniu tego wszystkiego teraz- bez żadnych emocji- odkryłam, że to nie byłą wcale taka tragedia...wróciłam do wiary w życie i naiwnego optymizmu jak dawniej, ale trzeba przyznać, że niektóre teksty, które tam napisałam, są świetne;]
Mam nadzieję, że nigdy nie będę zmuszona powrócić do pisania bloga ;)
Jednak nie przastałam pisać. Nienawidze Klaudii... to wiadome, ale teraz jeszcze bardziej. nienawidze jej za wszystko!!!! Za to że jest, za to co robi, za to jaka jest i jaka się staje... Przeczytałam kilka wiadomości z ogolnego telefonu i aż łzy stanęły mi w gardle... Nie potrafię o nim zapomnieć i nikt mi tego nie ułatwia niestety... ale nie wiem jak on może ją kochać. Za to jak ona do niego pisze i jak go spławia po chamsku?? Ona nie może miec własnego zycia?? Dlaczego przyczepia sie do mojego?? Juz nie tylko o niego chodzi... Z tym że koleżanki zaczęły się z nią kumplowac się pogodziłam po jakimś dłuższym czasie, ale teraz już tego za wiele!! Juz nie mam siły z nią walczyć...:( Teraz wszyscy moi koledzy, z którymi często pisałam i ona o tym wiedziała, w dziwny sposób piszą też z nią!! Jak zobaczyłam dziś siadając przy komputerze że kolejny, którego dosyć długo negatywnie komentowała, napisał, myślałam że się popłaczę, ale ja płaczę tylko nocą, kiedy juz wszyscy śpią. Tak jest lepiej, nikt wtedy nie adaje niewygodnych pytań, nie muszę odpowidać na debilne "co się stało, może mogę ci jakoś pomóc??" bo co bym im miała niby powiedzieć?? "zabij mnie"?? a może lepiej ją?? Mają nas dwie to niech sobie jakoś radzą... ale innego sposobu jak rozdzielenie raz na zawsze nie ma. Nieraz tak bardzo chciałabym nieżyć...:(
Jeszcze do tego wszystkiego w radiu puszczają same miłosne piosenki....
Dziś 10 kwietnia. Katastrofa lotnicza i nagle wszystkie rogramy telewizyjne, strony internetowe zablokowane i nikt na gg nie mówi o niczym innym....mozei to jest tragedia, zginęło wielu ludzi, ale do cholery gdybym to ja zginęła, nawe w taki sposób, to nie sparalizowałoby pół świata na calusieńki dzień.... to bez sensu. Co to ma za znaczenie że to był prezydent i inni politycy?? To są jacyś nadludzie że tak to wszyscy przeżywają?? Tragedią jest to że giną ludzie a nie "elita".
Chyba przestane pisac bloga.... już mi nie pomaga.
Dziś 1 kwietnia.
Znów nie chce mi się nic. Jestem inna niż wszyscy. Nikomu nie chciałoby się wstawać o 6 rano w wolny dzień tylko po to żeby zobaczyć wschód słońca i świergot porannych ptaków....
Czy wieczorna załamka jest powszechna czy tylko ja tak mam?? Codziennie wstaję z myślą że będzie fajniej, lepiej niz wczoraj i codziennie wieczorem zdaję sobie sprawe że było tak samo beznadziejnie. Nic mi się nigdy nie udaje...;/ Po co mi życie skoro i tak z niego nie korzystam? Czasem wolalabym się nie obudzić, ale innym razem chce żyć. Tyle że niestety we własnym życiu trzeba zagrać główną rolę... a właśnie tego nie potrafię. Chce kochać, ale przestałam wierzyć w miłość. Chce spełniać mazenia, choć wiem, że nigdy się nie spełnią...
Gdybym wolała pisać za dnia to byłby to najweselszy blog pod słońcem, a wieczorem jestem tragiczną a nie komiczną postacią... Nie chce tak żyć ale nie mam jak tego zmienić... Życie jest do dupy...
Kolejnego dnia obudziłam się rano z myślą że będzie zajbiście, i kolejnego dnia świat mnie roczarował... Najpierw przez chwile jest coś fajnego a potem przez bardzo długi czas beznadziejnego. Idziemy spać, ale tylko po to żeby rano wstać z łóżka i powiedzieć że się nie wyspaliśmy... Żyjemy. Ale tylko po to by za kilka lat stwierdzić że mogliśmy zrobić o wiele więcej a nie zrobiliśmy nic... Więc jaki to ma do cholery sens? Życie jest ostatnio moją największą demotywacją... Kończę gimnazjum, ale nie mam chłopaka, mam zajefajne oceny ale jestem za to niemiłosiernie nudna...Ciekawe dlaczego wszystko co ma fajny początek się źle kończy....??
skomentuj (0)
Życie jest żałosne... Doszłam dotego wniosku, co dziwne, nie przed kompem tylko na rowerze...
Moja siostra lubi nieraz gadać.... ale co z tego ze mi coś powie? jeżeli to jest o mnie to olewam bo my zawsze coś do siebie mamy... ale ona lubi też gadac o tym co zrobiła, co jej ktoś powiedział itp. Dziś opowiadała mi jak to ON powiedział że sobie coś zrobi jak ona nie zwróci na niego uwagi... tyle nocy przepłakanych a ja nadal nie potrafię go nienawidzić.... nie potrafie! wmawianie sobie że on ją kocha i jest gotów dla niej na wszystko albo że jest po prostu debilem jeśli woli młodsza siostrę nic mi nie daje ;/
Po policzku znów cieknie mi łza.... one też nie maja sensu. Po co płakać jak i tak kiedyś to będzie nieważne, kiedyś wszystko przeminie, wszyscy o nas zapomną i już nikt nie będzie pamiętał że żyliśmy na tym świecie, że wylewaliśmy morze łez, że przeżywaliśmy to samo co wszystkie inne pokolenia... Żeby ludzie nas zapamiętali musielibyśmy uratować milion osób, dostać Nobla albo zginąć w tragicznym wypadku o którym nakręconoby film... Pamięć przyszłości zaczyna się teraz!
Na pisanie tego stracilam kolejne 10 minut z życiorysu....
Ostatnio tracę dużo fajnych chwil na głupoty, szczegolnie na komputer... Muszę iść na odwyk od wielu rzeczy...... kompa, chłopaków i innych beznadziejnych i niepotrzebnych spraw zabierających miejsce w życiu. Skończe z takimi błahostkami, to skończę i dopnę swego.... kiedyś...
O ja nie mogę.... Mamusia się przyczepiła że się do siostruni nie odzywam i jej wychowawczyni to widzi... Ale ma problemy... Jakby nie widziala że świat moze byc piękny...:) Można mieć wszystko w dupie i być na prawdę fajnym człowiekiem ;] Starzy zawsze muszą się nagadać jakby nie wiedzieli że i tak nie posłuchamy....:P
Nieraz myślę że fajnie jest żyć tak, jakby jutro miało sie umrzeć....... gorzej jak to się nie dzieje i trzeba zobaczyc konsekwencje..... ale to tylko życie i trzeba je dożyć do końca. Tu nie ma prób i błędów jak na przedstawieniu.... tu trzeba od razu na poważnie żyć..... tylko po co? Mamy to jakoś przetrwać.... tylko po to by już pod koniec stwierdzić ze nic nie przeżyliśmy, że mogliśmy zrobić coś więcej, coś zobaczyć, powiedzieć komuś.... Nie wiem jaki to ma sens, ale jedno wiem na pewno- wszystkie wylane łzy, przez kogoś, kto i tak tego nie zrozumie, nie mają.
Siedzieć w domu w sobotni wieczór-może ninajlepszy sposób spędzania czasu, ale z dobrą muzyka da sie wytzrymać wszystko ;) Moj kiepski film nabiera kolorów dzięki pierdołom...;) Odetchnęłam z ulgą- Klaudia się odczepiła a ja mogę w spokoju ponarzekać ;) Świat jest jak czarno-białe zdjęcia- piękne ale nudne... Nie mogę się doczekać wiosny.... jak będzie zielono będzie łatwiej ze wszystkim :)
Jak ktoś czyta od początku wie, że wszystko zaczęło się przez nienawiść do młodszej siostry, skończyłam z tym. Teraz nie robie totalnie nic i jest mi z tym baaardzo dobrze...:) Wiem, że nikt mnie się nie bedzie czepiał, bo przecież to moje życie i nik mi nie powie jak mam je zagrać...:P Nikt za mnie życia nie przeżyje ;)